Subskrypcja
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać informacje z naszego serwisu.

 
2005.11 Kuba

Foto
Foto
Foto
Foto
Foto
Foto
Foto
Foto
Foto
Foto
W dniach 01.11 - 15.11.2005 odbyła się wyprawa nurkowo-turystyczna na Kubę. Wyruszyliśmy wczesnym rankiem z Warszawy przez Amsterdam i na miejscu w Varadero byliśmy jeszcze tego samego dnia. Zakwaterowani byliśmy w Hotelu położonym w samym centrum miasta, więc wszędzie było bardzo blisko. Temperaturą powietrza (28 st) i wody (29-30 st) byliśmy bardzo miło zaskoczeni, zwarzywszy na fakt, iż niespełna kilkanaście dni temu przeszedł w tym rejonie huragan Willma. W samym mieście Varadero funkcjonuje parę Centrów Nurkowych, ale wszystkie ściśle ze sobą współpracują i noszą tę samą nazwę "Baracuda". Ze względu na warunki pogodowe na oceanie nurkowaliśmy częściej w zatoce świń na morzu Karaibskim niż na Atlantyku. Codziennie czekała nas 2-godzinna podróż autokarem na drugą część wyspy gdzie nurkowania odbywały się zawsze z brzegu. Morze Karaibskie było niezwykle spokojne i nurkowania przebiegały bez niespodzianek. Chociaż życie pod wodą nie było tak niezwykłe jak w Egipcie czy Tajlandii, to dla większości z nas było to ciekawe doświadczenie.
Planowaliśmy wykonać nurkowania stażowe
Każde nurkowanie w tym miejscu zaczynało się kilkudziesięciometrowym płynięciem nad piaszczystym dnem, a następnie po dopłynięciu do ściany rafy schodziliśmy w dół. Charakterystyczną rzeczą było bardzo zróżnicowane ukształtowanie dna (ściany rafy), co powodowało, że nigdy nie byliśmy w stanie przewidzieć, co będzie za zakrętem. Naszym głównym planem dotyczącym nurkowania było miejsce zwane Santa Lucia.
Jest to mała osada położona około 650km od Varadero, znana na całym świecie z powodu możliwości nurkowania tu z rekinami karmiąc je z ręki. Takie nurkowanie możliwe jest tylko w obecności osób zajmujących się tym od zawsze, czyli lokalnych kubańskich płetwonurków. Nurkowanie, odbywa się w ściśle określonym czasie i miejscu z powodu osłabnięcia prądu na około 45 minut. Mamy, więc 25 minut czasu dennego. Do całego planu podchodziliśmy dość sceptycznie z uwagi na sporą głębokość jak na nurkowanie rekreacyjne (30m) i krótki pobyt na dnie.
Jak się wkrótce okazało, na szczęście dla nas, rekiny pojawiły się zaledwie 5 minut po osiągnięciu celu. Na początku były dwa by później dołączyło jeszcze trzy. Pięć rekinów pływało wokół nas przez 20minut wyrywając przynętę z ręki kubańskiego przewodnika. Były to "Bull Sharki", mierzące 3,5m długości. Krótki film do ściągnięcia dla zainteresowanych z tego nurkowania. Całe nurkowanie trwało niespełna godzinę a czas upłynął niezwykle szybko. Warto było przebyć taki szmat drogi żeby móc doświadczyć takich wrażeń.
Aktualności
 
 

Witryna wykorzystuje ciasteczka (ang. cookies) w celach sesyjnych oraz statystycznych. Więcej informacji w polityce prywatności.
 
 
OCHRONA I PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH